Myśli Gandhiego a psychoterapia Gestalt cz.2 „Bądź zmianą, którą chcesz widzieć w świecie”.

Drugi i jednocześnie ostatni artykuł dotyczący refleksji nad myślą Gandhiego, która inspiruje mnie także jako terapeutkę Gestalt.

 

Jakże często się zdarza się, trafia do mnie klient, który chciałby aby coś lub ktoś z jego otoczenia się zmienił. Jakże często każdy z nas tak ma?  Zmiana jest czymś co wymaga wysiłku, energii, podjęcia ryzyka, wzięcia odpowiedzialności, zaznaczenia swoich granic. Najczęściej jet trudna ale nie dlatego, że nie jest łatwo ją przeprowadzić (choć oczywiście to też częsty dylemat) ale dlatego, że niesie ze sobą coś nowego, nieznanego a więc i trochę przerażającego. Zmiana jest mierzeniem się z samym sobą i swoimi możliwościami oraz ograniczeniami.

Z tego punktu widzenia oczekiwanie, że to inni się zmienią jest w pewnym sensie zrozumiałe bo łatwiejsze, spokojniejsze i bezpieczniejsze. Jest to jednak także delegowanie swojego losu w ręce innych bo wtedy decyzja, co i jak się zmieni, jest poza nami. W takiej sytuacji świat nie stanie takim jakim chcielibyśmy go widzieć.

Aby lepiej zobrazować to o czym piszę odniosę się do przykładu. Rozmawiam z klientem, który nie jest w stanie znieść swojego szefa ponieważ jak mówi jest furiatem i krzykaczem. Poza tym, wyłączając szefa, praca nosi wszelkie znamiona pracy idealnej, więc nie chce jej zmieniać. Klient odchodzi od zmysłów wściekając się, psiocząc i marząc o tym jakby to było gdyby jego szef zachowywał się inaczej.  Wspomniałam m.in w TYM artykule, czemu szefa zmienić na terapii nie można. Wypytuję natomiast klienta o to, co go tak w szefie złości, w jakich sytuacjach dochodzi do spięć, jak klient się czuje wtedy, co robi oraz najważniejsze pytanie  – co SAM KLIENT, może zrobić inaczej by zapobiegać bądź łagodzić takie sytuacje. Nie jest to łatwa rozmowa bo trudno jest klientowi wziąć odpowiedzialność za to jak współtworzy relację z szefem. Okazuje się jednak, że po pierwsze, to co może zrobić to bardziej przykładać się do swoich obowiązków, które zdarza mu się zaniedbywać by szef merytorycznie nie miał powodu się na niego złościć. Po drugie klient odkrywa także, że w ogóle ma problem ze stawianiem granic i radzeniem sobie w sytuacjach, w których inni są wobec niego nieuprzejmi, niemili albo wręcz agresywni.

Z tą świadomością ów klient może pracować na psychoterapii i stawać się zmianą, którą chciałby widzieć w świecie. Zamiast biernie czekać i być zdanym na (nie)łaskę szefa może wziąć odpowiedzialność za siebie, swoje życie, swoje relacje i powoli, stopniowo, wprowadzać upragnione zmiany. W opisanej sytuacji nie było to łatwe i wymagało zmierzenia się z wieloma własnymi ograniczeniami ale pozwoliło odkryć także możliwości, których klient nawet u siebie nie podejrzewał.

Dodaj komentarz