Temat tabu – za co płaci klient w psychoterapii?

„Mówisz tak tylko dlatego, że ci za to płacę.”  Któż z psychoterapeutów nie usłyszał chociaż raz jakiejś wersji tego zdania? Kto z klientów chociaż raz nie miał go na końcu języka?

To zdanie dotyka tematu, który w moim przeżyciu jest tematem trudnym w psychoterapii – za co płaci klient psychoterapeucie? Nie był on podejmowany w trakcie mojej edukacji psychoterapeutycznej, nie mówią o tym kodeksy etyczne, artykułów w polskim czy zagranicznym Internecie prawie nie ma. Aby w trakcie sesji móc odnieść się do takiego zdania musiałam z tematem uporać się sama. Poniższy artykuł jest efektem moich osobistych poszukiwań i przemyśleń.

Według mnie klient płaci w psychoterapii za dwie rzeczy. Czas i profesjonalizm.

Pierwsza kwestia czasu, czyli to że jestem dostępna w określonym czasie, miejscu i można na mnie liczyć, myślę jest dosyć jasna i nie wymaga obszerniejszego tłumaczenia.

Inaczej jest z drugą kwestią, czyli profesjonalizmem. Bo co to właściwie znaczy w kraju bez ustawy o zawodzie psychoterapeuty, w kraju, w którym tak naprawdę każdy może okrzyknąć się psychoterapeutą – i to profesjonalnym!?

Po pierwsze profesjonalny psychoterapeuta to dla mnie taki, który skończył kilkuletnie, akredytowane (najlepiej międzynarodowo) szkolenie, odbył własną psychoterapię, posiada ważny certyfikat, nieustannie się szkoli, rozwija a także systematycznie superwizuje swoją pracę.

Po drugie profesjonalista w swojej pracy bezwzględnie przestrzega kodeksu etycznego. Zawód psychoterapeuty jest dla mnie zawodem o szczególnej odpowiedzialności. Ważne jest poszanowanie godności człowieka oraz szacunek do różnorodności i indywidualności drugiej osoby. Istotne jest dbanie o bezpieczeństwo w trakcie sesji, dyskrecję po jej zakończeniu, a także unikanie konfliktu interesów, czyli np. nie występowanie w podwójnej roli terapeuty oraz znajomego klienta.

Znacząca jest także uważność i odpowiedzialne podejmowanie się współpracy z klientem, czyli tzw. mierzenie sił na zamiary. Znaczy to tyle, że dobry terapeuta jest świadomy swoich możliwości oraz ograniczeń i nie podejmuje się pracy, której nie jest w stanie podołać. Ostatecznie dobro klienta dla profesjonalnego terapeuty jest zawsze dobrem najwyższym.

Kolejną ważną cechą profesjonalisty jest kompetencja. Tutaj odniosę się tylko i wyłącznie do teorii i praktyki w podejściu Gestalt, gdyż jest to nurt, który reprezentuję i nie posiadam wiedzy o wyznacznikach kompetencji w innych podejściach psychoterapeutycznych. Mówi się, że jest tyle sposobów praktykowania Gestaltu, ilu Gestaltystów – i coś w tym jest. Wynika to z faktu, że mając za naczelne zasady fenomenologii, teorii pola oraz podejścia dialogującego (Yontef 2002) terapeuta Gestalt pracuje przede wszystkim sobą. Pisałam więcej o tym TUTAJ. Co to jednak znaczy kompetentnie pracować sobą? Odniosę się tutaj do bliskich moim własnym przemyśleniom rozważań Gerrie Hughes’a (2014), który wylicza, że kompetentny praktyk Gestalt jest obecny, sprawnie się wyraża, a także jest świadomy i zaangażowany w kontakt ze swoim środowiskiem/otoczeniem.

Fundamentalna dla Gerrie’go i dla mnie jest tutaj koncepcja obecności, która najprościej mówiąc oznacza autentyczne bycie  w danym ‚tu i teraz’, świadomość tego co dzieje się ze mną, z drugą osobą a także pomiędzy nami, oraz spontaniczne i szczere reagowanie na to co się wydarza. Takie bycie obecnym umożliwia terapeucie kreatywne, adekwatne i elastyczne reagowanie na wszelkie zmiany zachodzące u klienta, w jego życiu a także w życiu samego terapeuty.

Dzięki temu terapeuta jest w stanie lepiej wspierać drugą osobę w procesie zmiany. Aby jednak takie wsparcie było skuteczne terapeuta musi potrafić dobrze się komunikować. Komunikacja musi być spójna na poziomie werbalnym i niewerbalnym. Zrozumiała, interesująca i inspirująca do zmiany. Hughes twierdzi, że czasem trzeba terapeucie umiejętności poety aby coś przekazać. Ja osobiście przykładam dużą wagę nie tylko do mowy, ale także gestów czy symboli, gdyż bywa, że przekazują więcej niż mogą słowa.

Ostatnim, mocno przemawiającym do mnie, aspektem wymienianym w artykule przez Hughes’a, świadczącym o kompetencji Gestaltysty, jest świadomość i kontakt z otoczeniem. Chodzi tutaj o poczucie bycia częścią pewnej większej całości i współodpowiedzialność za dbanie o nią – czy to w wymiarze relacji z ludźmi, z lokalną społecznością czy wreszcie z całym światem, na którym wszyscy wspólnie żyjemy.

Na koniec uwaga ogólna, nie tycząca się tylko procesu psychoterapii Gestalt, czy jakiegokolwiek innego, ale ogólnie dotykająca zasad relacji między dorosłymi. Mam świadomość, że to co napiszę często odziera wielu z iluzji  i nie jest przyjemne, ale może być też uwalniające. Otóż jak zauważa Berne (2002, 2008) w wielu swoich książkach, jedyna bezwarunkowa relacja (w idealnych warunkach) możliwa jest tylko między rodzicem a małym dzieckiem. Wszelkie pozostałe relacje są warunkowe i polegają na wymianie oraz wzajemnym zaspokajaniu potrzeb. Przy czym wymiana ta odbywać się może zarówno na poziomie świadomym jak i nieświadomym i może przy tym być zarówno materialna jak i niematerialna. Psychoterapeuta pracuje dla i na rzecz klienta i otrzymuje za to pieniądze. Na tym polega wymiana – dzięki temu relacja staje się czysta i minimalizuje ryzyko, że terapeuta wykorzysta klienta do zaspokojenia swoich własnych potrzeb dokonując jakiegoś rodzaju nadużycia.

Podsumowując powyższe rozważania, mimo iż klient płaci za psychoterapię, nie jest w stanie kupić ani mojej złości, ani wzruszenia, ani takiego czy innego zdania na jakiś temat albo konkretnego zachowania, gdyż autentyczność w relacji z klientem jest jednym z fundamentów terapii Gestalt. Tak więc kiedy pada sakramentalne zdanie o płaceniu za coś w terapii pytam klienta co jego zdaniem kupuje oraz jakie to ma dla niego znaczenie. Najczęściej rozmowy na ten temat sprowadzają się do odkrycia, iż klient obawia się, że nie jestem szczera w tym co robię i mówię albo trudno mu w to uwierzyć i przyjąć, przez co budowanie więzi staje się niemożliwe. Jest to oczywiście kwestia do pracy terapeutycznej: „co by się takiego stało gdybyś jednak uwierzył/a w prawdziwość tego co się wydarza między nami”. Pozostawię jednak ten temat na odrębny artykuł.

bibliografia:

Yontef G., The relational attitude in Gestalt Therapy Theory and Practise, International Gestalt Journal 2002, 25/1

Hughes G., The competent practicioner, British Gestalt Journal 2014, 23/1

Berne E., W co grają ludzie. 2002, PWN

Berne E., Dzień dobry… i co dalej? 2008, Rebis

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *