Ta Inna – wrażenia po konferencji.

fullsizerender„Estetyka inności: spotkanie na granicy kontaktu w znieczulonym świecie.” Tak w wolnym tłumaczeniu brzmiał tytuł łączonej konferencji dwóch największych stowarzyszeń Gestaltowskich na świecie – AAGT i EAGT.

Kiedy po raz pierwszy przeczytałam ten tytuł, w mojej głowie od razu pojawiły się następujące pytania: Czym jest estetyka inności? Czy inność może być piękna? Jak to jest spotkać się z innym i po co w ogóle to robić? Okazało się, że prócz wielu inspiracji teoretycznych i praktycznych organizatorzy konferencji zadbali także o to, bym mogła, poprzez doświadczenie, odpowiedzieć sobie na te pytania. Ale od początku.

Konferencja odbyła się pod koniec września i wzięło w niej udział ponad tysiąc osób z całego świata. Zgiełk przechodzenia z warsztatów na wykłady, feeria kolorów i kakofonia różnych języków były dla mnie nieco przytłaczające. W dość napakowanej agendzie znalazła się jednak przestrzeń na doświadczenie, które dla mnie stało się jednym z najcenniejszych jakie przywiozłam z konferencji. Mam na myśli spotkania grup procesowych. Grupy te składały się z maksymalnie dwunastu osób.  Zostali między nie rozdzieleni wszyscy uczestnicy konferencji, w taki sposób, by w obrębie grupy spotkały się osoby różnych narodowości.

Tym sposobem trafiłam do grupy z dziewięcioma innymi kobietami, z którymi wejściowo łączyło mnie tylko to, że wszystkie byłyśmy psychoterapeutkami. Najstarsza z nas miała siedemndziesiąt jeden lat, najmłodsza trzydzieści jeden. Jedne dopiero kończyły szkołę psychoterapii, inne były trenerkami i superwizorami. Amerykanki, Europejki, Azjatki, żony, kochanki, rozwódki, panny, wdowy, matki, babki, lesbijki, buddystki, chrześcijanki, ateistki, aktywistki, pacyfistki, intro- i ekstrawertyczki. Różnice można by mnożyć. Ponadto każda z uczestniczek posiadała niesamowity bagaż osobistej historii. Tyle innego, a jak się okazało po czterech dniach wspólnych rozmów, także tyle podobnego. Pojawił się już wpis w podobnym tonie, po wystawie „7 miliardów innych”. Tak jak wtedy, tak i teraz, po tej konferencji nie przestanie mnie zadziwiać jak często za stereotypami, uprzedzeniami i wyobrażeniami odkrywa się człowieka tak bardzo podobnego do nas samych. Opada wstyd, znika dystans, ulatuje niepewność. Pojawia się przestrzeń na spotkanie, doświadczenie bliskości, odkrycia czegoś nowego.

Dla mnie najcenniejsze co dostałam to świadomość, że niezależnie ile ma się lat i doświadczenia psychoterapeutycznego nie uniknie się popełniania w życiu błędów. Z czasem podobno przychodzi tylko większy dystans i empatia w stosunku do siebie, kiedy się odkrywa, że po raz setny weszło się w stary schemat. A potem robi się coś od nowa, albo inaczej, do kolejnego razu, bo to jest najbardziej ludzkie – popełnianie błędów właśnie.

Kolejną niesamowicie inspirującą rzeczą było zobaczenie jak energia pasji i zawodowego spełnienia dosłownie odmładza. Było nas tam dziesięć i żadna nie wyglądała na swój wiek, za to każda promieniała energią jaką może dawać tylko robienie tego, co się kocha.  Poczułam, że taki kontakt z innym – z Inną w zasadzie – wewnętrznie mnie ubogaca, buduje i dodaje mocy.

Szczęśliwie nie trzeba jechać na międzynarodową konferencję, aby móc tego doświadczyć. Już sama psychoterapia daje taką możliwość bardzo głębokiej rewizji wielu własnych przekonań o sobie i o ludziach. Otwiera się możliwość pokonywania swoich ograniczeń, rozszerzania możliwości, przestrzeń na spotkanie i  odkrywanie. To jest moim zdaniem właśnie estetyka inności z możliwością spotkania w żywym autentycznym kontakcie z drugim człowiekiem. Takie spotkania mają moc łączenia, budowania, zmieniania. Takich właśnie spotkań życzę i do takich też zapraszam.

Dodaj komentarz