„Dwa monologi nie tworzą dialogu” – trochę o specyfice psychoterapii Gestalt

Powyższy cytat należy do Jay’a Levina, który gościł niedawno w Krakowie na konferencji „Barwy Gestalt”. Niby to oczywistość ale zainspirował mnie on do kliku przemyśleń.

Po pierwsze przypomniało mi się stare ćwiczenie znalezione kiedyś w „Treningu twórczości” Nęcki albo podobnej książce. Polegało ono na tym, że dwie osoby mają ze sobą rozmawiać a rozmowa ta jest zapisywana. Następnie sprawdza się na ile ta rozmowa była dialogiem gdzie A odpowiadał na to co mówi B i odwrotnie, a na ile 2 monologami, w których A i B rozmawiali „sami ze sobą”.

Po drugie, „dialog” to kluczowe pojęcie w Gestalcie, tak samo jak „kontakt”. Aby w pełni spotkać się z drugą osobą i prowadzić z nią dialog czyli wymianę myśli, uczuć, gestów potrzebuję być w kontakcie ze sobą i z moim rozmówcą. Ładnie brzmi, tylko co to tak naprawdę znaczy być w kontakcie? Bycie w kontakacie to dynamiczny proces ciągłego doświadczania i uświadamiania sobie tego co dzieje się we mnie oraz z druga osobą (co mówi/robi) i jak to na mnie wpływa. Wtedy z taką uważnością na siebie i innych mogę się dzielić tym jak się mam ze sobą oraz z drugą osobą i „dialogować” o tym.  A taki dialog daje mi sposobność poczynienia ustaleń, rozwiązania problemu, osiągnięcia wspólnego celu, dowiedzenia się czegoś a także wielu innych możliwości wymiany.

Niestety ten proces często bywa zaburzony. Zakłócenia te wynikają z trudności w doświadczaniu, uświadamianiu sobie i reagowaniu na to co dzieje się we mnie albo jak mi z tym co robi/mówi druga osoba. W innych podejściach terapeutycznych określa się takie zakłócenia „mechanizmami obronnymi”, w psychoterapii Gestalt używam terminu „mechanizmy unikania kontaktu”. Ludzie z różnych osobistych powodów unikają kontaktu, czyli owej uważności na to co czują/myślą/robią oni sami czy inni, ponieważ zauważenie tego wiąże się najczęściej z doświadczeniem wielu trudnych emocji takich jak lęk, złość czy smutek.

Przykładowo A mówi do B coś co B rozzłościło. B jednak z jakiś osobistych względów nie potrafi przeżywać i wyrażać złości. A kontynuuje więc swój wywód lecz B zachowuje się tak jakby nie słyszał co dokładnie mówi A i nawiązuje do czegoś innego. Tak powstają dwa monologi, a gdy ta sytuacja trwa ramiona B napinają się, głos robi nieco mocniejszy gdyż taka jest cielesna reakcja B na złość. A zwraca uwagę żeby B nie krzyczał, na co B już w pełni rozzłoszczony wrzeszczy, że wcale nie krzyczy tylko A kompletnie go nie słucha, mówi od rzeczy, mógłby zacząć zwracać się do B z szacunkiem itp. itd. Konflikt gotowy.

Oczywiście scenariuszy może być wiele z różnymi emocjami, czy „zwrotami akcji”, a ten to tylko przykład ale jakby się ta sytuacja nie rozegrała ważne by pamiętać, że rozgrywa się ona poza świadomością B. Gdyby B był w kontakcie ze sobą, uświadomił by sobie, że złości się na A w związku z tym co mówi. Mógłby to powiedzieć wprost i poprosić by A czegoś do niego nie mówił albo mówił to inaczej. Powstała by możliwość autentycznego dialogu między A i B.

Na tym właśnie opiera się sedno psychoterapii Gestalt. Kiedy pracuję terapeutycznie z klientami, stopniowo budując relację opartą na zaufaniu, pomagam im uświadamiać sobie, co czują, myślą, robią a także jak mają się z tym co ja robię względem nich. Wpieram w pokonywaniu trudności, które napotykają w komunikowaniu swoich doświadczeń oraz pomagam rozwijać możliwości pełniejszego, odpowiedzialnego i bardziej świadomego bycia razem. Tak tworzy się między nami dialog. Jak to ujął Jay Levin na koniec swojego wykładu – jak klient potrafi być w dialogu z innymi, nie potrzebuje już terapii.

Dodaj komentarz